środa, 7 sierpnia 2013

no dobra, czas coś wrzucić na przekór wakacyjnemu lenistwu. Jest tak gorąco, że nawet szyć mi się nie chce zbytnio. Co nieco z ostatnich nowości:


Onyksy złapane w haft koralikowy. Miały wyjść kwiatki, wyszło jak zawsze :P


Wreszcie zrealizowane stare zamówienie: Swarovski elements i srebrne krawatki.

Tradycyjnie nie mogło zabraknąć sutaszu. Na rozgrzewkę takie małe "coś" wykonane w sumie na próbę, by sprawdzić czy jeszcze szyć potrafię:


A na koniec kolczyki, na które pomysł tłukł mi się po głowie już od ponad pół roku. Wyszło nawet lepiej niż planowałam i jestem z nich dumna. Zielone kocie oko złapane w sutasz i koraliki TOHO, plus perełki i naturalne barwione piórka. Tak się prezentują w całej swej okazałości:


A tak wyglądają z bliska:


czwartek, 11 lipca 2013

Wakacje? hahahahah, chciało by się: przede mną jeszcze widmo wstępnych egzaminów, a ja tak trochę w proszku jestem z materiałem.. mam nadzieję, że skoro ładnie zaczęłam lipiec bardzo dobrą obroną to i jakoś tą "rozmowę kwalifikacyjną" przetrwam z pozytywnym skutkiem. 

Dobra, dobra nie ma co jęczeć- na szczęście na biżuterię zawsze znajdę czas i o to moje nowe gryzmoły:

Kolczyki sutaszowe (a jakżeby inaczej ostatnimi czasy) z różowymi kocimi oczami ( oj mam słabość do tych kamieni). Dodałam trochę perełek, trochę koralików, dwa kryształki i wyszło mi takie coś: 


Dobra, uciekam do tolerancji religijnej w nowożytności i proszę o mentalne wsparcie w poniedziałek po godzinie 16.00 ;)

sobota, 22 czerwca 2013

Jeszcze tylko tydzień i mam wakacje! Szkoda tylko, że tak późno, patrząc na to, co się dzieje za oknem. 

W międzyczasie sesyjnym udało mi się coś wyskrobać. A oto efekty: 


Szaro- czarna bransoletka z sutaszu robiona na zamówienie. Kamień główny to hematyt. łezki to kocie oko, plus perełki. Wedle życzenia, miała być dość wąska i niezbyt skomplikowana, więc chyba mi się udało osiągnąć efekt :). 


Kolczyki również na zamówienie. Tym razem duże i długie. Kamień to hypersten, poza tym szkło akrylowe, Koraliki TOHO i perełki. 


I znowu zamawiane. Tym razem "Wiśnie dla Łosia" czyli kolczyki ze szkła tłuczonego dla mojej koleżanki z roku. 


Te jakoś do mnie nie przemawiają, nawet mimo tego, że głównym elementem jest moja ukochana noc kairu. No nic, poleżą, poczekają, może dostanę na nie nowego natchnienia.