niedziela, 14 grudnia 2014

Przedświątecznie po raz drugi

Coś mi się stało w tym roku i mam straszną fazę na święta. A co skutkuje wszelakimi ozdobami świątecznymi, które produkuję z różnym skutkiem. 
Dziś wrzucam choinki z makaronu. Miały być cztery wyszły dwie. Dlaczego? Ponieważ jeszcze nic mi nie szło tak opornie jak klejenie makaronu do brystolu. Nie pomógł mi nawet pistolet do klejenia na gorąco.. 
Jednak, po ciężkich bojach, udało się! 
Są! 
Całe dwie i dziś dumnie je prezentuję. 


Złoto różowa. Wyprodukowana jako druga. Strasznie humorzasta: wcale nie chciała współpracować, notorycznie gubiąc igły. A później za nic w świecie nie mogłam jej sfotografować, dlatego zdjęcie trochę przekłamuje kolory.


I moje pierworodne dziecko. Większa od swej młodszej siostry i bardziej współpracująca. 


A tak się prezentują razem. Wczoraj już wybyły do nowych właścicieli. Mam nadzieję, że się spodobają.
A ja liczę na to, że za rok ktoś mi wybije kolejny genialny pomysł tego typu z głowy.

Nic to, jak dobrze pójdzie na dniach wrzucę coś jeszcze, choć na razie nic nie obiecuję. 


O, taką chcę zimę! 
Gdzie mój śnieg?!






czwartek, 4 grudnia 2014

Przedświątenie

Miało mnie tu nie być do Świąt, ale miałam potrzebę chwili, by pochwalić się nowymi kolczykami. 
Pierwszy raz z taśmą cyrkoniową. 
I chyba nie ostatni. 
Kolczyki, chyba po raz pierwszy, od początku do końca robione z projektu. 
Oczywiście na sztyftach. 
Dawno nie szyłam i to niestety widać. 
Przeznaczone na prezent urodzinowy. Niestety, zaległy prezent urodzinowy.
Zdjęcia robione bardzo na szybko, więc układ i sceneria byle jaka, ale cóż... 


Miało być więcej zdjęć, ale komputer nie chce ze mną współpracować.. Złośliwość rzeczy martwych. Trudno. 

Tak się zastanawiam niedługo dobijemy do 5 tys wyświetleń. Może jakieś candy z tej okazji? :) 
Poczekamy, zobaczymy.