wtorek, 25 lutego 2014

Wróciłam, ale znając życie znowu tylko na chwilę. Wrzucam kolczyki, które ostatnio udało mi się wydziubać w międzyczasie. Nic skomplikowane, ot takie proste. Głównym elementem jest śliczny kryształek Swarovskiego. Tym razem podklejane skórką. Te maluchy akurat są przeznaczone na prezent :).





Na dniach powinnam wrzucić jeszcze jedne ale muszę je skończyć i obfotografować. Może jeszcze dziś mi się to uda.

niedziela, 1 grudnia 2013

Chwilę mnie nie było. Cóż, zdarza się... Jednak nie obijałam się jeśli chodzi o biżuterię. 
W tym czasie udało mi się opanować sztukę zrobienia kokardki z koralików, co do tej pory wydawało mi się niemożliwością. Kto wie? może i wreszcie sznur szydełkowo-koralikowy nie będzie mnie straszył po nocach? 
Tak wyglądają moje pierwsze kokardkowe kolczyki oraz kokardka wykonana na próbę nad którą siedziałam chyba tydzień, ale jak na pierwszy raz chyba całkiem ok. 





Jeśli chodzi o sutasz, to powoli wracam do mojego pierwotnego zamysłu, czyli łączenia sutaszu z piórami. Pierwsze kolczyki miały wyglądać całkiem inaczej, ale ja chyba nie umiem robić czegoś według planu.. Wyszło jak wyszło, ale źle nie jest: 



Drugie natomiast wyszły idealnie tak, jak chciałam. Nie ma co się tu rozpisywać: po prostu pawie pióra w zieleni i złocie zawsze się sprawdzają. Szkoda tylko, że aparat dziś nie chce współpracować i nie udało mi się zrobić więcej zdjęć... 


A to mały bonusik na dobrą niedzielę





poniedziałek, 14 października 2013

Mam kota na punkcie kotów!

No cóż.. wydało się ^^. Nie ma nic lepszego na jesienną chandrę i długie wieczory jak ciepłe kocie futro obok. Moja miłość do tych dumnych i wdzięcznych czworonogów tym razem przejawiła się także w twórczości i takie oto przesympatyczne kolczyki udało mi się zdziałać dzięki glinianym zawieszkom zakupionym na ostatniej Giełdzie Minerałów w Warszawie. 




Sympatyczne, prawda? Oczywiście nie mogło zabraknąć sutaszu. Tym razem w kolorach raczej zimowych, jakoś te ostatnie pochmurne dni nie nastrajały mnie na używanie bardziej żywych kolorów, ale liczę na to, że mi się szybko odmieni. 


Pochwalę się tu jeszcze jakie słodki prezent ostatnio dostałam od koleżanki: przesłodkie kolczyki z Pantherlily z serii Fairy Tail (ja nadal uważam, że jest on podobny do mojego domowego kocura)


A także parę innych mangowych drobiazgów w tym ręcznie wyplatany znak gildii Fairy Tail! Tyśka, jeszcze raz dzięki;)



  No to by było na tyle dzisiejszego chwalenia. Lecę dalej ogarniać plan na uczelni...